Jeśli chcesz naprawdę zrozumieć dynamikę marokańskiego społeczeństwa, musisz zapomnieć o wszystkim, czego o hierarchii nauczył Cię Zachód. W kraju, który na pierwszy rzut oka wydaje się rządzony przez mężczyzn, prawdziwa, absolutna władza i emocjonalne serce rodziny spoczywają w rękach jednej osoby. Z okazji Dnia Matki chcę zabrać Cię w podróż do wnętrza marokańskiego domu. Porozmawiamy o słynnym hadisie mówiącym, że „raj leży u stóp matek”, o tym, jak synowie do końca życia klękają przed zdaniem swoich rodzicielek, oraz o cieniach tej miłości. Bo tam, gdzie wpływ jest ogromny, granice bywają niezwykle cienkie. Zatem, zapraszam Cię do świata, w którym matka jest świętością, opoką i najgłębszą definicją słowa dom.
~ gdzie tradycja spotyka się z sacrum
Jako żona Marokańczyka i mama dwóch synów na co dzień dotykam tutejszej rzeczywistości. Obserwuję, jak skomplikowana machina, jaką jest marokańska rodzina, kręci się wokół kobiecego autorytetu. Tutaj Dzień Matki nie jest tylko symbolicznym świętem z kalendarza, podczas którego wręcza się bukiet tulipanów. To codzienna, głęboko zakorzeniona praktyka szacunku, która dla nas, osób wychowanych w kulturze indywidualizmu, bywa wręcz porażająca w swojej sile.
Ta siła nie bierze się jednak znikąd. Nie jest też kwestią ślepego matriarchatu. Zanim kobieta stanie się tą potężną figurą zarządzającą klanem, przechodzi głęboką transformację społeczno-religijną. W Maroku dziewczyna stająca na ślubnym kobiercu wciąż musi mierzyć się z wieloma ograniczeniami, ale w momencie, gdy na świat przychodzi jej pierwsze dziecko, jej status zmienia się bezpowrotnie. Przekraczając próg rodzenia i bólu, zyskuje tytuł Um (matki), a wraz z nim niewidzialną koronę której nikt (ani mąż, ani dorośli synowie) nie śmie podważyć. Społeczeństwo zaczyna widzieć w niej nie tylko kobietę, ale strażniczkę nowego życia, otoczoną boskim błogosławieństwem, czyli Baraką. To właśnie z tej bezgranicznej miłości i szacunku rodzi się cała instytucja opieki, którą zachwycałam się, opisując marokańską wioskę wsparcia podczas połogu.
~ raj leży u stóp matek, czyli religijny fundament
Kult matki w Maroku nie wziął się znikąd. To potężny splot religijnego sacrum i surowej, plemiennej tradycji Amazygów oraz Arabów. Zatem nietykalność kulturowa i potężny szacunek nie są jedynie społecznym obyczajem. W Maroku religia i kultura to jedno, a status matki ma rangę nienaruszalnego dogmatu. Wszystko zaczyna się od słynnych słów Proroka Mahometa, który zapytany przez towarzysza, kto najbardziej zasługuje na jego szacunek i dobrą opiekę, odpowiedział trzykrotnie „Twoja matka”. Dopiero za czwartym razem dodał „Twój ojciec”.
To z tego powodu w kulturowym kręgu islamu zadowolenie matki (Rda d’loualida) jest traktowane niemal na równi z przychylnością Boga. Marokańczyk może spierać się z szefem, urzędnikiem czy żoną, ale rzadko kiedy podniesie głos na swoją matkę. Dorośli, silni mężczyźni potrafią ucałować dłoń lub głowę swojej rodzicielki na powitanie i pożegnanie, szukając w tym geście ochrony przed światem. Dla syna jej błogosławieństwo to klucz do sukcesu w biznesie i życiu prywatnym, a jej gniew to najgorsza życiowa klątwa. Macierzyństwo w Maghrebie zdejmuje z kobiety rolę podporządkowanej i stawia ją na piedestale, z którego zarządza emocjami całego klanu.
~ matka niczym architekt marokańskiej codzienności
Ten głęboki, religijny szacunek przekłada się na realną, twardą władzę w strukturze społecznej. Choć na zewnątrz to mężczyzna reprezentuje dom, wewnątrz to matka podejmuje kluczowe decyzje. To ona ma ostateczny głos w kwestii tego, jak zarządzany jest budżet na utrzymanie rodziny, to ona jest mediatorem w konfliktach między rodzeństwem i to jej intuicja decyduje, czy nowa osoba zostanie przyjęta do rodziny – o czym pisałam już przy okazji analizowania tego, jak wyglądają aranżowane małżeństwa w Maroku.
Jako matka synów widzę, jak ten model wychowania działa od najmłodszych lat. Synowie są uczeni absolutnej lojalności wobec matki. To rodzi niesamowitą więź i sprawia, że marokańskie kobiety na starość nigdy nie zostają same – synowie czują się dumni i zobowiązani, by zapewnić im godne życie. Jednak ta potężna, emocjonalna pępowina ma też swoją drugą stronę, z którą każda kobieta z zewnątrz musi się prędzej czy później zmierzyć.
~ cienie matczynego kultu
Tam, gdzie wpływ jest absolutny, granice stają się niezwykle cienkie. Potężna, nienaruszalna więź między marokańską matką a jej synem to piękny fundament lojalności, ale bywa też źródłem największych napięć rodzinnych. Szczególnie gdy w życiu mężczyzny pojawia się żona. Dla kobiety z Zachodu, wychowanej w duchu partnerstwa dwojga ludzi, zderzenie z marokańskim kultem teściowej bywa kulturowym szokiem. W Maroku syn nie odcina pępowiny w sposób, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Matka ma prawo wiedzieć o wszystkim, co dzieje się w domu jej dzieci, doradzać w kwestiach wychowania, finansów czy gotowania. Sprzeciw wobec jej zdania bywa odbierany przez męża nie jako obrona niezależności, ale jako brak szacunku i wspomniana już wcześniej hshouma (wstyd).
W kulturze, gdzie status kobiety rośnie wraz z pozycją jej synów, matka podświadomie może traktować synową jako kogoś, kto próbuje osłabić jej pozycję. To dlatego relacje na linii teściowa-synowa bywają w Maroku tematem setek anegdot, ale i realnych dramatów. Młody marokański mąż staje wtedy w rozkroku między dwoma najważniejszymi kobietami swojego życia. Tą, która gwarantuje mu raj u swoich stóp, a tą, z którą buduje przyszłość. Zrozumienie tej dynamiki wymaga ogromnej dojrzałości, elastyczności i… cierpliwości. To nie jest kwestia złej woli, a raczej system, który działa tak od pokoleń.
~ lekcja z serca maghrebu
Wychowywanie synów w duchu Maroka to dla mnie codzienna lekcja balansu. Patrząc na moich chłopców, z jednej strony pragnę, by wyrastali w tym pięknym, marokańskim kodzie szacunku do matki. By wiedzieli, że rodzina to opoka, a kobieta zasługuje na najwyższe uznanie. Z drugiej strony wiem, jak ważne jest stawianie granic i uczenie ich samodzielności oraz szacunku dla autonomii ich przyszłych partnerek. Marokański kult matki nie jest czarno-biały. Ma swoje blaski w postaci niesamowitej opieki i bezpieczeństwa na starość, ale ma też cienie, które wymagają od nas, kobiet z zewnątrz, ciągłej dyplomacji i kompromisów.
W Dniu Matki życzę nam wszystkim, mamom w Polsce, Maroku i na całym świecie, abyśmy potrafiły budować ze swoimi dziećmi więzi silne, które także dają im wolność. Abyśmy były filarami naszych domów, ale potrafiły też czasem odpuścić kontrolę i pozwolić ugościć się naszej własnej wiosce kobiet. Pięknego Dnia Matki!
