Ramadan wielu osobom kojarzy się przede wszystkim z postem, czyli całym dniem bez jedzenia i picia. Rzadziej mówi się o tym, co dzieje się później, kiedy słońce zachodzi, a w domach zaczyna się jeden z najważniejszych momentów dnia. To właśnie wtedy na stołach pojawiają się potrawy, które w Maroku nierozerwalnie kojarzą się z tym miesiącem: aromatyczna harira, daktyle, słodka chebakkiya czy świeżo wypiekany chleb. W tym artykule o tym jak naprawdę wygląda jedzenie podczas Ramadanu w Maroku, czym jest iftar i suhoor, co trafia na stoły w marokańskich domach i dlaczego nocne posiłki wcale nie wyglądają tak, jak często wyobrażają je sobie turyści.
~ mój pierwszy iftar
Pierwszy raz zobaczyłam przygotowania do iftaru zupełnie przypadkiem. Było późne popołudnie, tuż przed zachodem słońca, jechaliśmy do domu rodzinnego. Ciężko było złapać pustą taksówkę, ulice miasta nagle zaczęły się wypełniać ludźmi wracającymi z zakupów. Z przydrożnych małych knajpek ludzie goniąc z pracy, wynosili torby popakowanej w plastiki zupy oraz wypieków. W piekarniach ustawiały się kolejki po świeży chleb, a tuż obok sprzedawano wyciskane soki i daktyle. Cukiernie też były przepełnione, bo na stole nie może zabraknąć czegoś słodkiego, a nie zawsze ma się czas by jeszcze piec w ciągu dnia.
Nigdy nie zapomnę, jak w powietrzu unosił się zapach mięty wymieszany z kolendrą oraz pomarańczą.
W wielu domach stoły są już przygotowywane na długo przed zachodem słońca. Małe miseczki, talerze z ciastkami, kosze z pieczywem i dzbanki z sokiem pomarańczowym czekają tylko na jeden moment – wezwanie do modlitwy, które oznacza koniec całodziennego postu.

Kiedy wreszcie rozlega się adhan, wszystko na chwilę zwalnia. Zamiera wręcz. Najpierw daktyl, potem łyk wody lub mleka, a następnie łyżka hariry. Przerywamy post. I właśnie wtedy można zobaczyć, jak wygląda Ramadan od kuchni – pełen zapachów, rodzinnych spotkań i potraw, które pojawiają się na marokańskich stołach tylko w tym jednym, wyjątkowym miesiącu.
o tym jak ten czas wygląda w obiektywie turysty, przeczytasz we wpisie – Ramadan w Maroku.

Jedzenie w czasie Ramadanu od lat budzi ogromną ciekawość osób z zewnątrz, tych którzy nie poszczą. Dla wielu ludzi wychowanych poza kulturą muzułmańską sam pomysł całodziennego postu wydaje się trudny do wyobrażenia. Naturalnie więc pojawia się pytanie: skoro przez kilkanaście godzin nie można nic jeść ani pić, to jak wygląda później noc? Co trafia na stoły i jak w praktyce funkcjonuje taki rytm dnia przez cały miesiąc? Czy to zdrowe w ogóle?
~ religijne znaczenie posiłków
Wokół tego tematu narosło też sporo stereotypów. Jednym z najczęstszych jest przekonanie, że Ramadan kończy się nocnym objadaniem się. W końcu po całym dniu postu ludzie nadrabiają wszystko przy ogromnych kolacjach. Często pojawia się też opinia, że miesiąc postu jest w rzeczywistości miesiącem kulinarnej przesady.

Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. Oczywiście jedzenie odgrywa w tym czasie ważną rolę, ale przede wszystkim dlatego, że jest częścią tych rodzinnych spotkań i momentem uzupełnienia niedoborów po całym dniu postu. Posiłki są rozłożone w czasie, często zaczynają się bardzo lekko, a między kolejnymi daniami pojawiają się przerwy na modlitwę, refleksję czy rozmowy (a także oglądanie seriali, moje ulubione ramadanowe zajęcie).
Ramadan w swojej idei ma uczyć umiaru, wdzięczności i uważności – także przy stole! Więc wierz mi, tutaj nikt nie siedzi nocą kilka godzin jedząc wszystko co popadnie.
Kluczowe są tu dwie pory, które wyznaczają rytm całego miesiąca: iftar i suhour. To właśnie wokół tych dwóch posiłków organizuje się codzienne życie w czasie Ramadanu. I jeśli nie wiesz, to pozwól, że Cię wprowadzę.
Iftar to pierwszy posiłek po zachodzie słońca, który przerywa całodzienny post. W Maroku jest to moment niemal ceremonialny. Stoły przygotowane są wcześniej, a rodziny zbierają się razem, by wspólnie rozpocząć posiłek. Dopiero później pojawiają się kolejne dania. Suhour z kolei to posiłek jedzony jeszcze przed świtem, tuż przed rozpoczęciem kolejnego dnia postu. Jest spokojniejszy i zwykle znacznie prostszy, ale równie ważny. To on bowiem daje energię na wiele godzin bez jedzenia i picia. I te dwa posiłki to główna baza nocny w Ramadanie. Razem tworzą one wyjątkowy rytm dnia, który przez cały miesiąc zmienia życie marokańskich domów i całych miast.
~ co się je w Maroku
Iftar w Maroku ma swój bardzo charakterystyczny rytm i zestaw potraw, które pojawiają się na stole niemal w każdym domu. Choć poszczególne rodziny mogą dodawać własne dania, pewne elementy powtarzają się niemal zawsze i uważaj, nie jest to przypadek. Większość z nich została włączona do ramadanowego menu dlatego, że pomaga organizmowi łagodnie wrócić do jedzenia po wielu godzinach postu.

Posiłek tradycyjnie zaczyna się od daktyli i wody lub mleka / maślanki. Daktyle dostarczają szybko przyswajalnej energii i cukru, którego organizm potrzebuje po całym dniu bez jedzenia. Ten zwyczaj wywodzi się z tradycji proroka Mahometa i do dziś jest pierwszym krokiem niemal każdego iftaru.
Chwilę później na stole pojawia się harira. Gęsta, aromatyczna zupa na bazie pomidorów, ciecierzycy, soczewicy i świeżych ziół. U nas w domu czasem robiona na bazie wołowiny. To absolutna królowa ramadanowych stołów w Maroku. Jest sycąca, pełna białka i jednocześnie na tyle lekka, że nie obciąża żołądka po długim poście. W wielu domach bez hariry trudno wyobrazić sobie prawdziwy iftar. Jeśli chcecie spróbować przygotować ją samodzielnie, przepis na nią znajdziecie również na mojej stronie – marokańska harira.
Obok zupy pojawiają się także słodkości i pieczywo. Jednym z najbardziej charakterystycznych przysmaków Ramadanu jest chebakkiya (czyt. szebakija). Są to sezamowe ciasteczka smażone na głębokim oleju, a następnie zanurzane w miodzie i posypywane sezamem. Ich intensywna słodycz pomaga szybko podnieść poziom energii po całym dniu postu, a także idealnie pasuje do zupy.

Na stołach często pojawiają się także różne rodzaje tradycyjnych chlebów i placków: baghrir (słynne naleśniki z tysiącem dziurek), msemen czy batbout, czyli małe chlebki pieczone na patelni. To właśnie nimi najczęściej nabiera dodatki takie jak sałatki, pasty, różne pieczone warzywa. Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda ich przygotowanie w praktyce, na moim Instagramie znajdziecie krótkie filmiki pokazujące krok po kroku, jak robi się baghrir czy batbout w marokańskiej kuchni. Całość tworzy stół pełen małych talerzyków i miseczek. Na pierwszy rzut oka może wyglądać bardzo obficie, ale w rzeczywistości posiłek zaczyna się spokojnie i stopniowo przechodzi do głównej potrawy. Dopiero później na stół bowiem trafia jeden posiłek, bardziej przypominający ten obiadowy.
~ posiłek przed świtem
Drugim ważnym momentem jedzenia w czasie Ramadanu jest suhoor, czyli posiłek jedzony jeszcze przed świtem, tuż przed rozpoczęciem kolejnego dnia postu. W przeciwieństwie do iftaru jest on znacznie spokojniejszy i zazwyczaj dużo prostszy. W wielu marokańskich domach na stole pojawia się wtedy świeży chleb khobz, oliwa z oliwek, jajka, jogurt, sery, owoce. Czasem także pozostałości z kolacji, ale raczej w niewielkich ilościach. Ważne jest przede wszystkim to, aby dostarczyć organizmowi energii i nawodnienia na wiele godzin postu, które rozpoczną się wraz z pierwszym światłem dnia. Zatem suhour często je się w ciszy bardzo wczesnego poranka, kiedy miasto jeszcze śpi. To moment zupełnie inny niż rodzinny i głośny iftar. Bardziej spokojny, czasem nawet intymny, domownicy rzadko zbierają się razem przy stole a częściej w swoich pokojach coś przegryzają. Po nim następuje modlitwa i dopiero wtedy rozpoczyna się kolejny dzień Ramadanu.

I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które często zadają osoby obserwujące ten miesiąc z zewnątrz: skoro są dwa nocne posiłki i stoły pełne jedzenia, czy Ramadan rzeczywiście nie zamienia się w nocne ucztowanie? Wbrew popularnemu przekonaniu odpowiedź wcale nie jest tak oczywista, jak wielu osobom się wydaje.
~ ramadan to obżarstwo
Jednym z najczęstszych zarzutów wobec Ramadanu jest przekonanie, że post w ciągu dnia jest po prostu nadrabiany nocą. Wiele osób uważa, że taki sposób jedzenia musi być niezdrowy, nienaturalny dla organizmu, a nawet szkodliwy. Pojawia się też opinia, że kilkanaście godzin bez jedzenia to forma głodówki, która nie ma nic wspólnego z rozsądnym podejściem do zdrowia. W rzeczywistości temat jest znacznie bardziej złożony, niemniej… te zarzuty nie są prawdziwe.
W ostatnich latach ogromną popularność zyskał model żywienia znany jako post przerywany (intermittent fasting). Polega on na ograniczeniu jedzenia do określonego okna czasowego w ciągu doby – na przykład 8 lub 10 godzin- a przez pozostały czas organizm pozostaje w stanie postu. Wiele badań wskazuje, że taki rytm może wspierać metabolizm, poprawiać wrażliwość na insulinę i pomagać organizmowi w regeneracji. Co ciekawe, dla wielu osób Ramadan jest naturalną formą właśnie takiego rytmu żywienia, choć oczywiście jego główny sens jest zupełnie inny.
Bo w islamie post nie jest przede wszystkim praktyką dietetyczną. Ma znaczenie duchowe. To czas refleksji, samodyscypliny i przypomnienia sobie, że jedzenie, woda czy codzienny komfort nie są czymś oczywistym. Post ma uczyć uważności, wdzięczności i solidarności z tymi, którzy na co dzień mają mniej. Co ważne, taka praktyka nie jest wcale wyjątkowa tylko dla islamu. W wielu religiach istnieją okresy ograniczenia jedzenia lub szczególnej wstrzemięźliwości. W tradycji chrześcijańskiej podobną rolę pełni choćby Wielki Post, który również jest czasem refleksji, umiaru i przygotowania duchowego. Dlatego Ramadan trudno sprowadzić wyłącznie do pytania o jedzenie. To raczej miesiąc zmiany rytmu życia.
Stąd niejedzenie w ciągu dnia wcale nie musi oznaczać czegoś złego, a jedzenie nocą nie zawsze wiąże się z obżarstwem.
Jeśli przyjrzymy się temu, co faktycznie pojawia się na marokańskich stołach, łatwo zauważyć, że wiele potraw ma bardzo konkretne uzasadnienie. Po kilkunastu godzinach postu organizm potrzebuje przede wszystkim łagodnego powrotu do jedzenia i szybkiego źródła energii. Dlatego posiłek zaczyna się od daktyli. Naturalnie słodkich, bogatych w cukry proste i minerały. To szybki sposób na podniesienie poziomu energii bez obciążania żołądka. Zaraz potem pojawia się harira, czyli gęsta zupa z pomidorów, soczewicy i ciecierzycy. Jest sycąca, pełna białka i błonnika, a jednocześnie lekka dla układu trawiennego, który po wielu godzinach postu potrzebuje czegoś ciepłego i łatwego do strawienia. Słodycze takie jak chebbakiya i ciasteczka, również mają swoje miejsce na stole. Choć dla wielu turystów mogą wydawać się bardzo słodkie, ich zadaniem jest dostarczenie szybkiej energii. W połączeniu z herbatą miętową lub mlekiem pomagają organizmowi stopniowo wrócić do normalnego trybu jedzenia.

I tutaj nie można też zapominać o społecznym wymiarze tych posiłków. Iftar to nie tylko jedzenie, to przede wszystkim moment spotkania. Rodziny zbierają się przy stole, dzielą potrawami z sąsiadami, a w wielu miejscach przygotowuje się także jedzenie dla osób potrzebujących lub dla wiernych w meczetach. Wspólnota przy stole jest w tym miesiącu równie ważna jak sam post. Co ciekawe, nawet w obrębie jednego kraju Ramadan potrafi wyglądać nieco inaczej. W różnych regionach Maroka pojawiają się lokalne warianty potraw, inne słodycze czy dodatki. Ja opisuje Ci głównie te, które znam z naszego domu w Agadirze.
~ ramadan od kuchni
Choć wiele z tych dań kojarzy się przede wszystkim z marokańskimi domami w czasie Ramadanu, w rzeczywistości większość z nich można bez problemu przygotować także we własnej kuchni. Jeśli chcesz zacząć od czegoś naprawdę klasycznego i poznać więcej tradycyjnych smaków, w moim sklepie dostępny jest ebook z marokańskimi przepisami SPRAGNIENI RAMADANU, w którym zebrałam dania z Maroka. To zbiór przepisów z którym sama przygotowuję potrawy na ten szczególny miesiąc. I które wyniosłam z różnych książek oraz domowej kuchni rodziny mojego marokańskiego męża.
A jeszcze słowem podsumowania, dodam że to tylko tak patrząc z zewnątrz, Ramadan często kojarzy się przede wszystkim z postem i wyrzeczeniem. Jednak kiedy zajrzy się do marokańskich domów po zachodzie słońca, widać także jego drugą stronę. Pełną zapachów, rodzinnych spotkań i potraw, nie tylko przygotowywanych specjalnie na ten czas ale i kojących ludzi po całym dniu nerwów.
Iftar i suhoor wyznaczają rytm dnia przez cały miesiąc. Jedzenie nie jest tu tylko sposobem na zaspokojenie głodu po wielu godzinach postu, ale przede wszystkim momentem wspólnoty i tradycji. Potrawy pojawiające się na stole mają swoje znaczenie. Pomagają organizmowi wrócić do jedzenia, dostarczają energii i jednocześnie przypominają o umiarze, który jest jedną z najważniejszych idei Ramadanu. Dlatego choć na pierwszy rzut oka stoły nocą mogą wyglądać bardzo obficie, w rzeczywistości często okazuje się, że to miesiąc bardziej świadomego i uporządkowanego jedzenia. Może dlatego bardzo lubię dołączać do męża w tym czasie i pościć, mimo że jako niemuzułmanka nie muszę.
